
W dziesiątym okienku znajduje się lakier o nazwie Pillow Fight. To ciemno-szary, gołębi odcień o kremowym wykończeniu. Lakier ma rzadką konsystencję, więc aby uzyskać w miarę przyzwoite krycie trzeba nałożyć aż trzy warstwy. Niestety gdzieniegdzie ciągle widać prześwity. Szarości lubię u innych, natomiast u siebie już trochę mniej.

Co myślicie o tym kolorze ?


Kolor przepiękny, tylko ciągle te prześwity... A szkoda, bo odcień by mnie skusił!
OdpowiedzUsuńkolor piękny, tafla, szkoda, że są te prześwity
OdpowiedzUsuńKolor ma bardzo ladny:)
OdpowiedzUsuńKolor mi się bardzo podoba, ale po przeczytaniu reszty Twoich postów o tych lakierach, to nie są one chyba za dobre, skoro potrzeba aż trzech warstw do pełnego pokrycia...
OdpowiedzUsuńKolor mi się bardzo podoba, ale po przeczytaniu reszty Twoich postów o tych lakierach, to nie są one chyba za dobre, skoro potrzeba aż trzech warstw do pełnego pokrycia...
OdpowiedzUsuńlubię szare kolorki, nadają się do tła przy zdobieniach
OdpowiedzUsuńPiękny kolorek :)
OdpowiedzUsuńJest cudowny:)
OdpowiedzUsuńMega kolor!
OdpowiedzUsuńCudowny kolor <3
OdpowiedzUsuńmi się mega podoba ten kolor !!!
OdpowiedzUsuńkolor ładny, ale te trzy warstwy? mi by się nie chciało tyle malować :/
OdpowiedzUsuń